-Miało to się stać po wyjściu ze szpitala... - powiedział cicho – a zahipnotyzowałem ciebie abyś jeszcze bardziej zniechęciła tego chłopaka do siebie...- Shin zaczął przysuwać się bliżej do mnie, a serce waliło mi jak młot– Bo ciebie w dalszym ciągu kocham.. - szepną przykładając swoje miękkie wargi do moich...blisko...blisko...moich...ust..?
Otrzeźwiałam i odsunęłam Shina od siebie.
-Zostaw mnie – pisnęłam czując jak świerzbią mi usta po skradzionym pierwszym pocałunku.
Shin posłusznie ponownie usiadł na miejscu.
-Przepraszam... myślałem, że chodź trochę mnie jeszcze kochasz – rzekł do mnie, a serce podskoczyłomi do gardła.
Ręka mimowolnie pofrunęła mi do ust, które czuły jeszcze ten dotyk.
-Ale wiedz, że nie pozwolę, aby ciebie skrzywdził, ale jeśli by to zrobił natychmiast... zabiję go! - warknął dokańczając.
Już żadne z nas się nie odzywało, jednak po chwili dogłębną cisze przerwały głośne kroki. Podszedł do nas Daichi.
-Wszystko sprawdziłem – rzekł śnieżno włosy i zaczął rozpinać górę kombinezonu wyjawiając swą równie nieskazitelnie młodą twarz.
-Daichi! Tu jest dama! - syknął ze złości Shin.
Zaczerwieniłam się odwracając wzrok.
-Tylko rozpinam i tak mam pod spodem ubranie, bo inaczej za chwilkę się w tym ugotuję, a ty? - zapytał Daichi bez żadnego umiaru.
-Przeżyję – odpowiedział Shin.
-W wiosce będą ciebie szukać wiesz, Hyuuga-san? - odezwał się do mnie Daichi – A tak po za tym jestem Daichi z klanu Naomi posługujemy się elementem wspólnoty ognia i wody. Mój ojciec trenował Shina – powiedział poważnie siadając na zimną podłogę po turecku – A i sorki, że tak szarpałem, nie chciałem, to miała być podpucha dla mieszkańców wioski bo zawsze sobie wyobrażają, ze jak idzie chłopak z dziewczyną to jakaś para lub bóg wie co... -uśmiechną się lekko -Będziemy musieli iść dalej dochodzi godzina grozy. Mam nadzieję, ze Hyuuga-san będzie w razie czegomogla walczyć? - zapytał Daichi, Shina i mnie.
Naruto:
100 lat temu na tych terenach mieszkał demon o 5 ogonach wraz z piękna królową.. - zaczął staruszek.
Mnie nagle zrobiło się niedobrze na samą myśl o demonach, mimo że jednego najsilniejszego posiadam ja.
-Niestety królowa została zaatakowana przez zbirów i zabita. Demon Houkou z rozpaczy stracił panowanie nad sobą i teraz czyha na czystą kobietę, która z wyglądu przypomina dawną królową, aby ją opętać. Niektórzy myślą, że demon był bardzo zakochany w królowej wzajemnością. Jednak, aby nie stracić zdobyczy zabija mężczyzn od razu.
W środku zamku wybudował labirynt, w którym można zginąć przez potwory i takie tam... Nie wiem co dokładnie tam jest, bo nigdy tam nie wchodziłem to mój ojciec z dziadkiem to opowiadali. Ale.. strzeżcie się dzieciaki nikt z tamtą żywy nie wraca– szepną na koniec staruszek.
Odwróciłem się od towarzystwa pytając.
-W którą stronę iść do ruin? Dziadku – staruszek prawdopodobnie wpatrywał się na mnie jak na jakiegoś idiotę.
-Ale... dziecko... - zaczął.
-W KTÓRĄ!!? - warknąłem.
-Na końcu wioski... w lesie... dzieciaku nie wiesz w co się pakujesz – ostrzegł mnie starszy pan.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz