-Cholera – warknąłem samdo siebie skapując się na jednym punkcie.
Ze złości wbiłem palce wtwarde podłoże, po po czym odepchnąłem się rzucając się zkilkoma klonami na zielonego.
Natychmiast w drodzeskupiłem się, jako oryginał, nad Czakrą Demona. Moje klony w celuzmylenia otoczyły to coś zielonego.
W tym momencie zobaczyłemjak Sakura próbuje mi coś powiedzieć, ale jakaś rzeczzagłuszała to, coś podobnego do szyby.
Nie słyszałem nawet, gdyrazem z Neji'm próbowali to coś zniszczyć.
Jednak nie mogłem o tymmyśleć, musiałem się skupić nad zlikwidowaniem przeszkody.Zacząłem rozmyślać, bo żaden z moich cienistych klonównie mógł sobie poradzić z Midori.
-Od 100 lat nikt nieprzekraczał progów tych że starych ruin i teraz nie pozwolęich przekroczyć, Mój pan nienawidzi takich plugawcówjak wy, ninja. - stanąłem jak na żądanie. Midori odezwał się domnie ludzkim głosem. Nie mogłem wydając z siebie głosu.
Nogi zaczęły mi drętwieć,ale w dalszym ciągu dzielnie stałem.
Wpatrywałem się z groźnym wzrokiem prosto w zielonego potwora.
Ponownie poczułem dziwne uczucie nie pozwalające na nic.
____________________________________________
Dzień wcześniej:
Przez leśne gęstwiny przedzierali sie młodzi ludzie. Jako pierwszy szedł chłopak, miał bardzo poważną minę. Oczy o odcieniu dochodzącym, aż do brunatnego, ukrywały małe iskierki dumy. Był średniego wzrostu w dość eleganckiej posturze. Robił duże kroki, szurając o ziemię butami. Jego kruczoczarne włosy z przydługą grzywką były niemiłosiernie potargane. Ubiór miał stosunkowo bardzo ciemny przeważały kolory czerni. Nie miał na sobie cieplejszych ubrań oprócz bluzki z krótkim rękawem oraz masywnych spodni w tym samym odcieniu. Na ramieniu miał przywiązaną opaskę ze znakiem wioski liścia. Na plecach miał zawieszoną drewnianą czarną pałkę.
Za chłopakiem jak wcześniej wspomniano szła dziewczyna. Była kompletnym przeciwieństwem chłopca. Cały asortyment był w odcieniach błękitu a składał się z krótkiej spódniczki, bluzki z długim rękawem, butach dochodzących do ud. Włosy ciemnego blondu związane były w dwa warkocze z których wystawały mocne niebieskie pasemka. Swoją opaskę miała związaną wokół pasa. Co jakiś czas podbiegała by nie zostać w tyle za kolegą.
-Yusuuke-kun? - zawołała nagle dziewczyna idąca za chłopakiem - pamiętasz jak mi opowiadałeś pewną historię o tutejszych ruinach?
Chłopak westchną cieżko udajac zmęczonego w duchu ciesząc się, że dziewczyna się interesuje tym.
-Opowiedz mi od samego początku ale dokładniej! Yu...Suu...Ke...-Kun... - na ostatnie słowa z chytrością podeszła do chłopaka szepcząc czule obok ucha przekłutego aż 4 kolczykami.
Chłopak o imieniu Yusuuke, wzdrygną się. Cała jego twarz pokryła się czerwonym rumieńcem.
-N-Najpierw dojdziemy na... na miejsce... - mrukną speszony.
Gdy doszli na miejsce przeznaczenia usiedli na zielonej trawie. ''Nie wiedzieli jednak że za nimi niedługo rozgdzieje się przerażajaca walka o życie lub śmierć, miłość oraz pożądanie''.
-To było bardzo dawno temu jeszcze nawet przed wielkimi wojnami, ale po pierwszym ninja. Kiedy przeglądając w wielkiej księdze, znalazłem że gdyby nie pewien wypadek do tej pory wszystkie kraje żyły by w zgodzie -zaczął opowiadać.
Świat początków lat ludzi myślących, był czasem spokoju, zrozumienia i miłości. Każdy miłował się wzajemnie. Wtedy żyły 5 wielkich wiosek gdzie zaliczała się do niej kiedyć Mio-Gakure. Żyła w nim księżna Soo Kim, pochodząca ze szlacheckiej rodziny koreańskiej. U jej boku znajdował się demon Houkou. Ksieżna dażyła tego demona wielkim uczuciem. Wzajemnością. Zamieszkiwała ona wielki warowny zamek. Gdy wszystko się zmieniło do teraz było sprawdą dnia pięknego lazurowego nieba.
-Piękny dziś dzień Panie - żekła księżna Soo Kim siedząc spokojnie na królewskim fotelu.
- Ma pani rację - odpowiedział jej Demon Houkou siedzący spokojnie obok królewskiej mości.
- Wasz wysokość przybył Hide Sako - przed obliczem królowej pojawił się nadworny kłaniajac się nisko.
-Proszę zaprowadzić pana Sako do sali tronowej. - z ust Soo wydobył się jeszcze piękniejszy głos niż poprzednio.
A słuchajac go jeszcze dłużej można było roztopić się z rozkoszy. Służący szybko zniknął z oczu księżnej Soo.
-Houkou wybacz ale mam do ciebie prośbę... - zaczęła nagle Soo zwracajac się do demona - Chcę byś do portretu nie zmieniał postaci.
-Tak pani - odpowiedział równym głosem demon
Soo Kim wstała z lekkością i weszła do pomieszczenia w zamku. Za nią poszedł demon równie lekko drepczac po powierzchni. Obydwoje w ciszy weszli do sali tronowej gdzie właśnie malarz rozkładał swe palety i farby.
Stał równo przed tronem królowej. Soo Kim usiadła na pieknie zdobionym tronie a obok niej w równej pozycji usiadł Houkou w postaci psa.
-Witam Królową. Jestem Hide Sako pochodzę z wioski Deszczu przybyłem specjalnie dla pani by namalować waszej wysokości portret. - przedstawił się malarz Sako.
-Dziekuję za przybycie wynagrodzę ci to woreczkiem złota. - odpowiedziała królowa - Panie Sako proszę również ukazać na portrecie całą mą postać również pełną postać Houkou.
Malarz kiwną głową kłaniajac się nisko. Po tym zabrał się szybko do pracy.
Cała sala była obwieszona obrazami z podobiznami poprzednich władców badź członkami rodziny królewskiej. Jedynie większość obrazów miała wypalone paski na oczach bądź pozostałości po szarych miejsc po starych obrazach.
Malowanie portretu trwała niecałe 4 godziny. Królowa Soo w nagrodę dała malarzowi to co obiecała, czyli woreczek ze złotem.
-Wasza wysokość przywiozłem z mojego kraju pewną żecz i chciałbym by królowa w zamian za taką dobroć dla mnie przyjeła to - Hide podał Soo Kim wisior ze szlachetnym migdałwym kamieniem.
Królowa przyjeła mały podarunek od z kraju Deszczu. Malarz zniknął pozostawiajac po sobie tylko dzieło i pewną tajemnicę.
Służący królwej po wyschnięciu farby zawiesili na ścianie.
Gdy wszyscy mieli już zakończyć dzień, stał się coś strasznego.
- Wasza wysokość Soo Kim!! - do komnaty królowej wbiegła jedna ze służących.
-Dlaczego zakłucasz mi spokój ?
-Jacyś zamaskowani ludzie wysadzili jedna z naszych wież warownych!!! - krzyknęła przerażona młoda dziewczyna.
-Rozkazuję tobie by straż ma zebrać się w sali tronowej. - rozkazała Soo Kim ubierając na siebie materiał.
Niesety nie doszła królowa wchodząc do sali zobaczyła zamaskowanych ludzi. Stali perfidnie się śmiejąc nad ciałami poległych straży królowej.
- Jak śmieliście zakłucić spokój w wiosce Mio-Gakure!!! - wydała z siebie donośny głos Soo.
- Przybyliśmy by królową przywitać i... zabić - zaśmiał się jeden z zamaskowanych. Z pozoru wygladali jak ninja bez znaku żadnej z wiosek. Soo Kim uniosła dłonie na wysokość swej twarzy by wykonać jakiś ruch. Niesety poczuła silne ukucie z niewiadomej przyczyny. Upadła na ziemię. Zadowoleni wrogowie podeszli do sparalizowanej księżnej. Jeden z nich wyciagnął poplamiony krwią nuż i perfidnie wbił w brzuch.
Houkou usłyszał dziwne gdźwięki ze swej komnaty. Ruszył szybkim krokiem będąc w postaci białego mężczyzny. Niestety przybył za późno. Mordercy zniknęli a na miejscu zbrodni zostawili u schyłku życia Królową Soo Kim.
Przerażony Houkou podbiegł do arystokratki. Nie był w stanie uronić ani jednej łzy mimo bólu jaki czuł.
To właśnie jedyna wada demonów.
-Cieszę się że.... - przerwała kaszląc krwią, z czułością Houhou wytarł szlachetną krew swej ukochanej swym rękawem od śnieżno białej bluzki - ciebie poznałam i pokochałam.
Houkou nie mógł oderwać oczu od Krówej. Przybliżył swą twarz dając umierającej ostatni gorący pocałunek. Księżna Soo Kim zmarła w ramionach demona Houkou.
Demon z rozpaczy uronił pierwszy raz łzy. Wokół siebie rozpętał piekło, jego siła dogoniła uciekajacych morderców przeszywając ich ciała na wylot. A same łzy rozsiały na świat nieszczęście i wojny.
-Sam Demon Houkou ukrył ciało ukochanej królowej Soo Kim w niewiadomym miejscu i zostawił jej portret by pewnego dnia ożywić ją. Do tego czasu poszukuje ciała podobnego do Soo Kim i dzięki obrazowi do dzisiaj ma zamiar ją wyrwać ze szponów świata umarłych. - tym zdaniem Yusuuke dokończył swą opowieść.
-Piękne - rozmarzyła się dziewczyna.
-Mishi musimy ruszać dalej. Mamy misję - żekł chłopak podnosząc się.
Mishi wstała i ruszyła ponownie za chłopakiem.
-------------------------------------------------------------------
- Dlaczego miałabym walczyć ? - zapytałam przerażona.
Shin również zdziwił się na dziwne zdanie wypowiedziane prze Daichi.
- Tutaj mogą się znajdować potwory.
- I ty w to wierzysz - zaśmiał się Shin.
- Jeden jest za tobą i Hinatą-san....
