wtorek, 3 lipca 2012

Rozdział I


Kilka dni, a dokładnie dwa dnipóźniej, udałem się do Tsunade, po informacje co ze stanemzdrowotnym Hinaty.
Po tym, jak Hinata próbowałapopełnić prawdopodobnie samobójstwo, od razu zaniosłem jąnieprzytomną do Szpitala Konohy. Tam szybko zajęli sięnieprzytomną Kunohi, a moją drogą przyjaciółką.
Po tym kazano mi przyjść pojutrze.
Właśnie teraz kierowałem się dosiedziby Hokage. Miałem mieszane uczucia łączące się ze strachemoraz przygnębieniem, a pewnością i swobodą. Mijając ostatnizakręt, zacząłem wspinać się po wysokich schodach znikając wdługim korytarzowym zakrętem. Stanąłem przez drzwiami do gabinetuBabci Tsunade.
Niekontrolowanym ruchem poprawiłem sobie bluzę dopinając zamek od bluzy dresowej.
Tak, uważam nawet sam, że się zmieniłem. Zmieniło się moje częściowe podejście do życia, jaki wyrażania swych uczuć.
Chwyciłem za klamkę, przełykającślinę pchnąłem wchodząc do środka. To był mój błąd.Powinienem był najpierw zapukać, ponieważ w moją stronępofrunęła książka, którą na szczęście zdążyłemominąć.
-Przepraszam – szepnąłem, ale krzykTsunade był głośniejszy i straszniejszy.
-PUKAĆ NIE NAUCZONO! - Piąta Hokagezerknęła dopiero na mnie – a to ty Naruto. – westchnęłasiadając spokojnie na fotelu.
Zapadła pomiędzy nami cisza. Zacząłemrozglądać się po pomieszczeniu. Nic się nie zmieniło po tychlatach w wystroju pomieszczenia.
-To już 4 lata minęły od Czwartejwojny Shinobi... - odezwała się, widocznie do mnie, Babcia Tsunade.
Bez słowa przytaknąłem.
Czwarte Wojna Shinobi była najgorsząna świecie. Zginęło wiele osób... wspaniałych shinobi...
-Opuściłeś wioskę tak nagle, terazjuż masz... 20 lat.... jak mniemam – zaczęło się na wspomnieniastaruszki.
-21 lat już będzie na karku –mruknąłem.
Tsunade zaczęła opowiadać co przezten czas działo się w wiosce. Nie słuchałem uważnie,przechodziło mi jednym uchem, a drugim uchem uciekało. Mójcel był inny. Dowiedzieć się, co z Hinatą.
-Babciu Tsunade nie przyszedłem poto.. - przerwałem już zniecierpliwiony.
Tsunade podniosła wzrok, wpatrując się na mą osobę z otępieniem.
-Chcę dowiedzieć się co z HyuugąHinatą? - kontynuowałem poważnie.
-Właśnie o tym, nie chciałam z tobąrozmawiać – zaczęła również poważnie rozmowę ze mną.
Zniecierpliwiony czekałem na werdykt specjalisty.
-Wykryłam że w organizmie Hinatyznajdowały się jakieś silne substancje psychotropowe. - odwróciłasię nagle do mnie tyłem - Po tym jak wyszedłeś zaczęła cośmajaczyć w stylu '' Nie wszystko mija z Czasem...?'' Prawdopodobnie,ktoś jej to podał. Zrobimy z tym dochodzenie, więc się nie martw.- w tym momencie przerwała, zgrzytając zębami – Powinieneś znią porozmawiać na spokojnie może tobie coś powie.
Z Tsunade przeniosłem wzrok na ziemie.Sam nie wiem, co o tym myśleć. Bez słowa wyszedłem z gabinetu.Czując niepokój zmieniłem trucht, na szybki bieg.
Wpadłem jak torpeda do rejestracji.
-Gdzie leży Hyuuga Hinata? - wydusiłem z siebie głos.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz